Bluszcz pospolity, ziele śmierci i zdrowia.

ivy-2351778__340.jpg

„…Gdzie ten Bluszcz obficie w lasach rośnie, psuie drzewa, otulaiąc one. W ogrodach, ściany, Altany, Piramidy z łat robione, zawsze zielnieiące nim się okrywać mogą, sadząc łamane roszczki. Liście Owcom dawane, mleko im pomnażaią. Też Liście w Winie gotowane, są pożyteczne na wrzody, rozpalenia i parchy. Jagody są rożnemu Ptastwu ulubione, od ludzi zażyte laxuią i womity czynią. W ciepleyszych Kraiach płynie z tey Rośliny nieiaka żywica, która iest ślniąca, ciemna, twarda, brudna, wewnątrz żółtawa; zapalona daie zapach balsamiczny: smak ma ostry i nieprzyiemny…”

Pisał o bluszczu Ks. Krzysztof Kluk w „Dykcyonarzu roślinnym” z 1808 roku.

8919585f28916902.jpg

BLUSZCZ POSPOLITY Hedera helix L. brzostan, brzestan, brzeszczan 

Bluszcz pospolity jest jedynym przedstawicielem z rodziny araliowatych (Araliaceae) występującym w Polsce w stanie dzikim, to jedyne krajowe pnącze zielone cały rok. Bluszcz dziko rośnie w całej Polsce w lasach liściastych, zwłaszcza bukowych i grądach. Toleruje silne zacienienie, ale chętnie wybiera też stanowiska na słonecznych skałach, szczególnie wapiennych. Powszechnie uprawiany w wielu odmianach jako niekłopotliwa roślina ozdobna w ogrodach, parkach, na cmentarzach, także w mieszkaniach jako roślina doniczkowa. Równie często spotykany w stanie zdziczałym w lasach, parkach, zaroślach.

Bluszcz jest długowiecznym pnączem, może żyć kilkaset lat. We Francji czy w Szkocji znane są 400-500-letnie okazy o średnicy pnia sięgającej 1 metra. U nas dolne części pędów starych osobników mogą osiągać grubość większą od ludzkiego ramienia.

19_2.jpg  BLUSZCZ POSPOLITY Hedera helix

W czasach starożytnych zauważono, że ze względu na dużą masę zimotrwałych liści o wysokiej zawartości wody, bluszcz nie pali się łatwo. W związku z tym od dawna zalecany jest do nasadzeń w lasach w celu ograniczenia ryzyka pożarowego. We Francji na przykład bluszcz wraz z rozmarynem odgrywa ważną rolę w ochronie lasów przed ogniem, w południowej części Francji, gdzie często zdarzają się pożary, od dawna wprowadza się bluszcz w nasadzeniach leśnych.

Bluszcz budzi wiele wątpliwości jeśli chodzi o swoje właściwości. Z jednej strony jest uznawany za roślinę leczniczą, z drugiej strony współczesna medycyna ostrzega przed jego samodzielnym stosowaniu. W publikacjach profesjonalnych możemy znaleźć opinię, że bezpieczne jest stosowanie tylko preparatów gotowych dostępnych w aptekach. Dlaczego? Bluszcz pospolity zawiera m.in. saponiny, związki chemiczne należących do glikozydów, które w większych dawkach są trujące. Znajdują się one we wszystkich częściach rośliny, chociaż najczęściej przyczyną zatrucia są jego jagody, pewnie dlatego, że przypominają jadalne owoce, może więc dojść do pomyłki. Na szczęście, aby doszło do zatrucia, trzeba by zjeść dużą ich ilość, a są niesmaczne i bardzo gorzkie, dlatego do takich przypadków dochodzi bardzo rzadko.

Jak powiedział niegdyś ojciec medycyny nowożytnej, Paracelsus: tylko dawka czyni truciznę. Bluszcz w określonych okolicznościach wykazywać będzie korzystny wpływ na zdrowie człowieka, więc warto z niego korzystać,  korzystajmy więc z rozwagą i umiarem, a jeśli nie jesteśmy pewni poradźmy się osoby kompetentnej, która ma odpowiednią wiedzę i doświadczenie w stosowaniu danego ziela.

cemetery-2456173_960_720.jpg

MAGIA

Bluszcz od czasów starożytnych ma ważne znaczenie symboliczne, jest obecny w mitologiach, kultach, legendach. Charakterystyczne liście bluszczu i wijące się pędy były od tysięcy lat motywem przeróżnych ornamentów, w przeróżnych kulturach.

Celtowie czcili bluszcz jako boga zimy – „Zielonego męża”. Fakt, że pnącze utrzymuje swoje liście i barwę nawet w mrozy, odbierane było jako niezapadające w stan spoczynku i nieobumierające na zimę. Ozdabiano więc nim domy w tym trudnym czasie, dodając otuchy i pewnie dlatego stało się symbolem nieśmiertelności. Symbolikę tę przejęła kultura rzymska, grecka a ostatecznie chrześcijaństwo. Na początku chrześcijaństwa bluszczem, podobnie jak w kulturze celtyckiej,  dekorowano zabudowania, w których mieszkano, ozdabiano nim cmentarze i kościoły. Ostatecznie po uznaniu ich za pogańskie, zakazano takich działań.
Pnącze nie straciło jednak na symbolice i jako insygnium duszy i jej nieśmiertelności, obsadzane jest nadal w miejscach pochówków od czasów starożytnych, aż po dziś. Bluszcz powszechnie obecny jest na cmentarzach, a nawet w obrębie samych grobów jako roślina ozdobna. Zdolność oplatania przedmiotów przez roślinę, powodowała obwiązywanie rzeźb, co odczytywano jako trwałą, wieczną pamięć o zmarłych. Bluszcz, jako symbol nieśmiertelności, można odnaleźć również na obrazach przedstawiających motyw marności życia. Wówczas przyjmuje on postać wieńca umieszczonego na czaszce.

Pnącze wspinające się po tyczce w dawnych czasach w Anglii było symbolem winiarni. Bluszcz miał zagwarantować wysoką jakość serwowanych trunków ponieważ sądzono, że ma zdolność oddzielania wina od wody. Przeświadczenie było następstwem obserwacji pnącza, które uznano za silniejsze od winorośli, potrafiące je opleść i zadusić. W języku angielskim istnieje nawet przysłowie: „Good wine needs no bush„, gdzie „bush” oznacza bluszcz.

Potwierdzenie tego faktu możemy znaleźć również u Hildegardy, która   pisała: „Drewno bluszczu wina ścierpieć nie może, nalewając więc w naczynie z drzewa bluszczowego wino zmieszane z wodą, wnet fałszerstwo się wykryje, bo wino wycieknie zaraz z naczynia, a zostanie tylko woda”.

ivy-2656782_960_720.jpg

Bluszcz dodawany był i wciąż bywa w produkcji piwa. Piwo bluszczowe stało się częścią tradycji wielu uczelni amerykańskich, jest nadal spożywane w dniu przystąpienia do uczelni. Dawniej sadzono go pierwszego dnia nauki przy budynkach uniwersyteckich.

W kulturze anglosaskiej bluszcz okrył się złą sławą, zarówno z powodu swojej inwazyjności, jak i ze względu na podobieństwo nazwy zwyczajowej do silnie ekspansywnego i trującego sumaka jadowitego, Rhus toxicodendron. W języku angielskim nosi on nazwę „poison ivy” (ang. poison, czyli trujący, ivy, czyli bluszcz). Pomimo tego, że nazwa ta określa inną roślinę, motyw był używany  w niesłusznym rozumieniu dość często. Wykorzystano go do stworzenia fabuły amerykańskiego dreszczowca z 1992 r. pt. „Trujący bluszcz” (ang. Poison Ivy). Bohaterka filmu nosi pseudonim Ivy  i z premedytacją doprowadza do rozbicia rodziny. Główna postać zawdzięcza swoje miano tatuażowi, przedstawiającemu krzyż opleciony bluszczem.

Poza opisanymi aspektami, bluszcz wg. wierzeń związany był z uczuciami: przywiązaniem, troską, miłością, przyjaźnią,  ale również tęsknotą za utraconym oraz łączony z wegetacją, rozumianą dosłownie, jak i w odniesieniu do całego ludzkiego życia. Paradoksalnie, bluszcz miał sprowadzać smutek, niepamięć, ale i ambicję. Ponadto symbolizował kobiecość i siłę tej płci, a jako symbol wierności,  sadzono go na cmentarzach przy grobach pochowanych wspólnie par małżeńskich.

thanksgiving-1155027_960_720.jpg

Wieniec z bluszczu w Grecji uważany był za atrybut muzy Talii. Plecionki, wianuszki z bluszczu umieszczane były na głowach nowożeńców, by sprowadzić na nich wierność.

Kojarzony był również z Bachusem i tym, co starożytni wręcz kochali, czyli winem. W języku greckim bluszcz określa się mianem kissos, co w tłumaczeniu oznacza „chutliwość”, czyli podniecenie seksualne. Podczas Dionizji posąg bożka, jak też wszystko dokoła, spowijano bluszczem,  gdyż roślina symbolizowała płodność, a również pożądanie. Wierzono, że Dionizos stosował bluszcz, by rozbudzić w kobietach szał bachiczny i dlatego żuto go podczas seksualnych orgii. Dionizos nawet posiadał drugie imię, które brzmiało Kistostephanos, co oznacza „zwieńczony bluszczem”. W orszaku Dionizosa także bluszcz odegrał ważną rolę, Kissos młodzieniec z orszaku Dionizosa po tragicznej śmierci został zamieniony wlaśnie w bluszcz.

W starożytnym Egipcie bluszcz przypisany był również jednemu z bogów i stąd znany był pod nazwą „Drzewo Ozyrysa”.

W naszej ludowej kulturze gdy obficie obrósł gospodarzowi chałupę, wróżył szczęśliwe życie. Ale gdy usechł  oznaczało, że na gospodarza przyjdzie nieszczęście.

Na Śląsku cieszyńskim w miejscowości Brennej (pow. Cieszyn) istnieje przekonanie, iż dotknięcie rękami namaszczonymi sokiem polnego bluszczu osoby umiłowanej pozyskuje się jej miłość.

W okresie zimowym w Europie Południowej bluszczu używa się razem z ostrokrzewem do tworzenia dekoracji wieszanych nad wejściem do mieszkania i nad kominkiem. Wedle ludowych wierzeń gałązki te mają odstraszać złośliwe chochliki, które zimą uwielbiają robić brzydkie żarty domownikom.

lipa-marysienka-z-dobczyc.jpg   Obecny na zdjęciu bluszcz to ziele śmierci i zdrowia, poświęcone było Maryi, ale pierwotnie nie Maryi był poświęcony, ale sławiańskiej Bogini Marzannie. Kult Marzanny zawłaszczył sobie kościół katolicki i przemianował naszą Marzannę na Maryję. Jeszcze w XVI w. Imię Maryi wymawiało się Marza.

OPIS

Bluszcz pospolity to samoczepne pnącze o zdrewniałej łodydze płożące się po ziemi lub wspinające przy pomocy korzonków czepnych na wysokość do 30 m (u nas do około 15-20 m). Jest rośliną zieloną i samożywną – wspinając się po drzewach nie wysysa soków, nie wyrządza im większej szkody. Bluszcz pospolity należy do rodziny araliowatych – Araliaceae.

Bluszcz tworzy liście na długich ogonkach, skórzaste, nagie, zimotrwałe, zwykle 4-10 cm długości, dwojakiego rodzaju: na pędach płonnych z 3-5 klapami, natomiast na pędach kwitnących bez klap, jajowate lub romboidalne, na szycie zaostrzone, silnie błyszczące. Zimą liście przebarwiają się miejscami na purpurowo.Bluszcz kwitnie w nietypowej porze roku – we wrześniu i październiku. Kwitnienie jest bardzo obfite. Kwiaty drobne, obupłciowe, 5-krotne, zielonkawożółte, zebrane w baldachy, nektarodajne, o zapachu przypominającym zapach miodu, owadopylne, cenne dla pszczół ze względu na późny jesienny pożytek (nawet 230 kg miodu z hektara). Oprócz pszczół kwiaty przyciągają roje innych owadów, głównie muchówki, ale również motyle. Owoce bluszczu to niebieskoczarne pestkowce wielkości grochu zawierające wewnątrz 2-5 nasion. Dojrzewają wiosną w następnym roku po kwitnieniu. Są trujące dla ludzi, jednak nieszkodliwe dla ptaków – m.in. drozdów, pliszek, szpaków, które żywią się nimi i rozsiewają nasiona. Nie jest to ich ulubione pożywienie, pewnie ze względu na żywiczny smak, ale od biedy da się zjeść. Rozsiewanie nasion przez ptaki nazywa się ornitochorią. Wiele gatunków ptaków gnieździ się i skrywa wśród gęstwiny pędów i liści bluszczu.

pomnikowy-Bluszcz-Kolejarzy-768x1024.jpg  Za najstarszy w Polsce bluszcz uważa się bluszcz w Zebrzydowej, zwany „Bluszczem kolejarzy” obwód najgrubszego pnia sięga 60 cm, wiek ocenia się na 120 – 150 lat. Bluszcz Kolejarzy jest od 1992 r. pomnikiem przyrody.

WŁASCIWOŚCI

Bluszczu używał w swojej praktyce już Hipokrates (460 p.n.e. do 375 p.n.e.), a także Dioskurydes (40 p.n.e. – 90 p.n.e.) i Hildegard von Bingen (1098 do 1179). Leonardo da Vinci (1452 do 1519) także wskazywał na lecznicze właściwości bluszczu. Jednak dopiero w XIX wieku nastąpił przełom, który zamienił bluszcz z leku dla prostych ludzi w uznawany lek zwalczający kaszel. Odkrycia tego dokonano przypadkiem: pewien lekarz zauważył, że dzieci mieszkające w niektórych rejonach południowej Francji zdecydowanie rzadziej kaszlą od pozostałych, powiązał ten fakt z tym, że dzieci te piły mleko z kubków wykonanych z drzew porośniętych bluszczem.

Według wydanego w 1986 r. „Przewodnika ziołolecznictwa ludowego” Kuźniewskiego i Augustyn-Puziewicz w lecznictwie ludowym stosowano się wywar z liści jako środek przyspieszający przemianę materii. Okłady ze świeżych liści przykładano rany po oparzeniach. Liści moczonych w occie używano przeciw odciskom.

  ivy-3871757_960_720.jpg

Surowcem zielarskim jest ziele bluszczu – Herba Hederae lub sam liść – Folium Hederae. Ziele bluszczu stanowi surowiec do otrzymywania wyciągu suchego i płynnego. Ekstrakty są standaryzowane na zawartość hederakozydu C. Wyciągi z bluszczu są składnikiem syropów, tabletek doustnych, tabletek do ssania i kropli złożonych, np. Bronchopect – wyciąg etanlowy (Herbapol), Propsan – syrop (Engelhard), Hedelix (Krewel Meuselbach) – syrop, Hederasal – syrop (Herbapol). W surowcu występują saponiny (6-8%) – hederasaponiny (np. hederakozyd B i C); ponadto kwasy fenolowe (kawowy, chlorogenowy), flawonoidy (kemferol, kwercetyna, rutyna), poliacetyleny, kumaryny i fitosterole (stigmasterol, sitosterol, spinasterol, kampesterol).

Preparaty z bluszczu znalazły zastosowanie w leczeniu stanów zapalnych i zakażeń górnych dróg oddechowych i oskrzeli, astmy i krztuśca. Hamują rozwój drożdżaków, bakterii i wirusów. Łagodzą kaszel, zapobiegają infekcjom grzybowym w przebiegu nieżytu układu oddechowego. Działają immunostymulująco.

Stosowany w  kosmetykach zapobiega powstawaniu cellulitis i poprawia sprężystość skóry.

Dr. Różański zaleca sproszkowane ziele bluszczu zażywać 100 mg 4 razy dziennie,  wymieszać z miodem lub podawać z gorącym mlekiem i miodem.

Hedera-helix-Park-Rejtana-2018-02-03-P1030109.jpg     Niezwykłym miejscem spod znaku bluszczu jest park im. Rejtana w łodzi. Park o powierzchni około 7 ha spowija bluszcz. Decyzją Rady Miejskiej z 27 października 2004 r. dwadzieścia pięć kwitnących okazów bluszczu w parku uznanych zostało za pomnik przyrody.

Czy warto hodować bluszcze w ogrodzie lub w domu? Jak najbardziej i to z wielu powodów.

Jagody bluszczu stanowią znakomite uzupełnienie diety niektórych owadów i ptaków w okresie jesienno-zimowym, kiedy trudno o pożywienie. W owocach bluszczu zawarta jest duża ilość tłuszczy, dzięki którym ptaki są w stanie przetrwać zimowy czas. Bujne pędy tego pnącza stanowią również nieocenione schronienie dla owadów, ptaków, nietoperzy czy gryzoni i małych ssaków.

Mitem jest, że korzenie bluszczu uszkadzają drzewa lub wysysają z nich soki. Bluszcz nie jest rośliną pasożytniczą. Wykorzystuje drzewa jako podporę, nie pobiera przez swoe korzenie przybyszowe wody ani innych związków. Bluszcz rosnący na pniu drzewa nie oplata go jak dławisz czy inne pnącze formujące ten typ łodygi, ale pnie się tam, gdzie prowadzą go bruzdy w korze. Nie dusi i nie uszkadza drzewa.

Dodatkowym atutem bluszczu jest jego niesamowita zdolność fitoremediacji, czyli oczyszczania powietrza. Według badań NASA bluszcz należy do dziesięciu najlepiej oczyszczających powietrze roślin na świecie. Dotyczy to takich toksyn jak benzen, formaldehyd, ksylen, toulen (metylobenzen). Naukowcy odkryli, że bluszcz potrafi oczyszczać również znajdujące się w pomieszczeniach cząstki pleśni czy odchodów w łazienkach.

bluszcz.jpg    Na koniec niespodzianka. Piorący bluszcz?

Otóż okazuje się, że tak. Dzięki zawartym saponinom, bluszcz doskonale nadaje się do prania zamiast proszku czy innych detergentów.

Jak prać w bluszczu? To proste narwij garść liści (należy używać tylko starych liści bluszczu, które mają bogaty ciemny kolor, młody jasnozielony nie będzie działał), porozrywaj liście na mniejsze kawałki. Włóż do woreczka przeznaczonego do prania, jeśli nie masz możesz użyć zwykłej skarpety i wrzuć do bębna, następnie uruchom pralkę i pozwól liściom bluszcza zrobić swoją magię. Do prania mocno zabrudzonych ubrań można dodać do pralki odrobinę sody oczyszczonej, a do płukania odrobinę octu. To chyba najbardziej ekologiczne i ekonomiczne pranie, prawda?

nature-3202094_960_720.jpg

Pozdrawiam z miłością Dziewanna.

UWAGA!

Nie jestem lekarzem, jestem tylko skromną szamanką, nie musisz się ze mną zgadzać, a ja nie odpowiadam za złe zastosowanie lub zrozumienie wyżej wymienionych porad. Służą one wyłącznie w celach informacyjnych. Wszelkie kuracje lecznicze należy skonsultować z lekarzem. Albo lepiej z dobrym naturopatą. Preparatów z bluszczu nie należy podawać kobietom ciężarnym oraz przy chorobie wrzodowej. Przedawkowany wywołuje wymioty, biegunkę i podrażnienie nerek, żołądka i jelit.

Źródła: Korzystałam z wiedzy i zapisków rodzinnych oraz z książek i stron: http://www.biostrefa.net/2013/03/bluszcz-roslina-w-kulturze-sztuce.html

Bluszcz pospolity – Hedera helix L.

http://pomniki-przyrody.odskok.pl/?tag=najstarszy-bluszcz

https://zielniklodzki.pl/atlas-roslin/bluszcz-pospolity/

„Rośliny w wierzeniach i zwyczajach ludowych” Słownik Adama Fischera Monika Kujawska, Łukasz Łuczaj, Joanna Sosnowska, Piotr Klepacki

3 uwagi do wpisu “Bluszcz pospolity, ziele śmierci i zdrowia.

  1. Super ciekawe, dzieki. Uwielbiam bluszcz, ale gdzies uslyszalam, ze to pasozytnicza roslina i jakos tak swa milosc uznalam za zakazana, a teraz bede go lubic ze zdwojona sila 🙂 Wedlug mnie przyozdabia drzewa. Jest jakby ich ubrankiem. 🙂

    Polubienie

Odpowiedz na bieniekurszula60 Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s